EPOXY

piątek, 23 września 2011

Zapowiedź fabuły "Statku-Miecza"

Jak wynika z notek wydawniczych  zapowiadających najnowszy album "Thorgala" (Le Lombard oraz Egmont Polska), podczas podróży w pogoni za porywaczami Aniela, główny bohater podejmie się samobójczej misji, by ratować dawną znajomą, a akcja komiksu rozegra się w ekstremalnych warunkach klimatycznych. Tymczasem Jolan i jego towarzysze zakończą misję zaaranżowaną przez Manthora, co postawi Thorgala w centrum przedstawionych wydarzeń.

czwartek, 22 września 2011

Fragment książki "Thorgal. Dziecko z gwiazd"

Poniżej można się zapoznać z początkowym fragmentem książki "Thorgal. Dziecko z gwiazd", która 21. września ukaże się nakładem wydawnictwa Egmont Polska. Autorką nowelizacji komiksowej serii stworzonej przez Jeana van Hamme'a i Grzegorza Rosińskiego jest Amélie Sarn.








Prolog

Spienione fale kotłowały się nad nimi podobne do wygłodniałych morskich potworów. Zostali tylko oni. Dziewięć innych drakkarów zatonęło, roztrzaskały się i zmiażdżyły je uderzenia potężnych fal twardszych niż skały. Ze stu dwudziestu wikingów, którzy wyruszyli, żeby grabić, mordować, zdobywać i powrócić zwycięsko z łupami, zostało tylko piętnastu. Przez trzy dni i trzy noce Leif Haraldson stał przy sterze. Pozostali porzucili wiosła, i tak w większości strzaskane, i zawinięci, w co kto miał, chronili się przed masami wody przelewającymi się przez burtę. Zaniechali walki. Potężni wikingowie, władcy mórz i prądów morskich, zostali pokonani. Bogowie przestali im sprzyjać. Przed wyprawą Leif tak wiele im obiecywał: opowiadał o nieznanych krainach, o wioskach, gdzie pasą się stada tłustych krów, gdzie pod okiem dorodnych kobiet bawią się pyzate dzieci, a świątynie pełne są bezcennych kosztowności. Przywoływał kuszące obrazy niezliczonych skarbów, które zdobędą, uczt i pijatyk, a wszystko to ukoronowane chwałą zdobytą mieczem. Teraz Leif przeklinał w duszy tamte chwile. Poprowadził tych ludzi na zgubę, przez niego nie dostąpią zaszczytu przebywania w Walhalli. Tylko bojownicy polegli w boju mają do tego prawo, a jak tu walczyć z rozszalałym morzem?
Na dziobie drakkara chroniony przez wysoką burtę Gunnar, kapłan czarownik, mamrotał niezrozumiałe słowa. Była to ostatnia próba zwrócenia się do bogów z prawdziwą rozkoszą miotających tą łupinką, na której nieustraszeni wojownicy gotowali się na śmierć. Leif też czuł potrzebę zwrócenia się do Odyna, najważniejszego z bogów, ale nie po to, żeby coś uzyskać czy prosić o litość. Odyn i tak był bezlitosny. Nie, Leif chciał mu się przeciwstawić, domagał się prawa do walki z nim jak równy z równym… Niebo poczerniało, wściekłe podmuchy wiatru pędziły chmury, ale nie pojawiła się ani jedna gwiazda, żeby im wskazać, gdzie się znajdują. Ich drakkar został otoczony przez najgroźniejszego wroga, musiał przeciwstawić się niekończącemu się i niedającemu nadziei natarciu szarych bałwanów z białymi grzywami. Leif, kurczowo trzymając ster, nie chciał się jednak poddać.
- To twoja wina! − Jeden z ludzi o blond włosach i potężnym karku odrzucił okrywający go koc i podniósł się, wskazując palcem Leifa. Gandalf Szalony! Stanął na rozstawionych szeroko nogach, patrząc hardo na Leifa. − To twoja wina, Leifie Haraldsonie − powtórzył głośno, z trudem przekrzykując ryk nawałnicy. − Oszukałeś nas, opowiadając bzdury o podbojach i przygodach! Poprowadziłeś nas na śmierć bez walki i chwały! Gdzie są skarby, o których rozprawiałeś z takim zapałem? Czy znajdziemy je w brzuchach ryb, które wkrótce pożywią się naszymi ciałami?
W szarych oczach Gandalfa igrał błysk szaleństwa, któremu zawdzięczał swój przydomek. W walce niejeden raz udowodnił, iż nie ima się go żelazo. Jego odwaga i dzikość nie miały sobie równych, a była to dzikość bezrozumna, podobna do furii berserków. Gandalf od dawna podważał autorytet Leifa, chełpiąc się wielką liczbą zabitych przez siebie ludzi, a także dokonanych najazdów i wypraw wojennych. Na każdym zgromadzeniu przeciwstawiał mu się lub próbował go ośmieszyć. Zarzucał mu, że to przez niego wspólnota zaczęła zajmować się uprawą i hodowlą, że zmienił wojowników w rolników. Częściowo z tego powodu Leif zorganizował tę wyprawę. I nie przypadkiem zależało mu na tym, by Gandalf płynął na tym samym drakkarze co on, bo dzięki temu mógł mieć go na oku. Teraz jednak byli bliscy zguby i wkrótce staną przed bogiem morza Aegirem.
- Ponad stu naszych nie żyje i błąkają się teraz gdzieś po drodze do Helu! − wrzeszczał Gandalf. − Czy możesz doprowadzić nas do Northlandu, czy tego też nie potrafisz dokonać?
Wikingowie skuleni na pokładzie statku, udręczeni głodem i pragnieniem, zaczęli zrzucać okrycia. Gandalf ubrał w słowa ich myśli. Śmierć nie była im straszna, ale lękali się sądu bogów nad ludźmi, którzy nie umarli w heroicznej walce, i tego, że zostaną skazani na nieskończone błądzenie po zawiłych labiryntach Helu.
- No i co, Leifie! − grzmiał Gandalf. − Czy potrafisz doprowadzić nas z powrotem do naszych domów?
Pięści Leifa mocniej zacisnęły się na sterze.
- Dlaczego pragniesz obciążyć mnie odpowiedzialnością za gniew bogów? Lepiej byś zrobił, pomagając mi utrzymać ster! Nawałnica nie będzie trwała wiecznie, jest nadzieja, że ujdziemy z niej z życiem!
- Słyszycie go?! − Gandalf zwrócił się do grupki piętnastu ludzi, którzy wstawali jeden za drugim. − Posłuchajcie, co on gada! Jam Gandalf Szalony, a on jest Leif Zarozumiały, który uważa się za mocniejszego od bogów. Nie widzisz, że nasz los jest przesądzony? Nigdy nie powinniśmy byli ci zaufać, nigdy nie powinniśmy byli powierzyć ci naszego życia! Czy pomyślałeś kiedykolwiek o naszych rodzinach, o żonach i dzieciach, które zostawiliśmy bez obrony na pastwę łupieżców z obcych klanów? Zginiemy tutaj, nawet jeżeli…
- Może jest jakiś ratunek.
Gunnar, stary kapłan czarownik, wsparł kościstą i trzęsącą się rękę na krawędzi burty. Miał być ich przewodnikiem, pośrednikiem między nimi a bogami, i doprowadzić ich szczęśliwie do celu podróży. On także zawiódł, bogowie zadrwili sobie z niego.
Gandalf spiorunował go wzrokiem.
- Ratunek? Jaki?
- Doznajemy gniewu Aegira, ponieważ ofiary, które złożyliśmy mu przed wyprawą, nie zadowoliły go. On żąda więcej ofiar i daje nam to wyraźnie do zrozumienia.
- Co chcesz, żebyśmy mu dali, starcze?! − wykrzyknął Olaf, syn Ingolfa. − Dzisiaj nawet my sami nie mamy nic do jedzenia! Czy widzisz jakieś krowy na naszym drakkarze? Świnie? A może kury, które moglibyśmy zarżnąć, żeby ułaskawić Aegira?
Gunnar zacisnął szczęki, silne uderzenia wiatru szarpały jego długą brodę, a strumienie morskiej wody chłostały twarz.
- Mówię o ofierze z ludzi − oznajmił. − O złożeniu w ofierze człowieka.
- Oszalałeś, Gunnarze!?
Leif wciąż nie wypuszczał steru z rąk. To była jego ostatnia nadzieja. Ster stał się czymś najważniejszym, na podobieństwo Yggdrasila, świętego jesionu będącego osią świata, sięgającego korzeniami aż do Asgardu, miejsca, w którym przebywają bogowie. Trzymał się go kurczowo, jakby tylko on mógł go uratować. Uratować przed nawałnicą, pogardą ludzi i szaleństwem, które ich ogarnęło.
- Oszalałeś, Gunnarze − powtórzył. − Wikingowie dawno temu zaprzestali składania ofiar z ludzi! Nie uważasz, że już wystarczająco wielu naszych straciło życie?
- A ja uważam, że to przedni pomysł!
Gandalf zbliżył się do Leifa z twarzą wykrzywioną gniewem.

środa, 21 września 2011

Fanart nr 15: Marcin "xulm" Surma

Najnowszy fanart przedstawiający Thorgala przygotował Marcin "xulm" Surma, autor znany między innymi z publikacji w "Kartonie" (seria "168"), "Maszinie" czy internetowego komiksu "Vault 12", który można przeczytać na jego stronie internetowej http://xulm.pl. O swojej przygodzie z "Thorgalem" Marcin wypowiada się w następujący sposób:

"To musiała być pierwsza połowa lat dziewięćdziesiątych. Zaczytywałem się wtedy do upadłego w rewelacyjną kolekcyjkę, która już wtedy znajdowała się w naszym mieszkaniu -- kolejne "Thorgale", od "Gwiezdnego Dziecka" po "Aaricię" oraz wspomniany już tutaj wielokrotnie fragment "Relaxu" (z którego ja najlepiej pamiętam jednak stronę z lodowym drakkarem wśród mgły i rudą czarodziejkę wchodzącą do mroźnej, skandynawskiej wody). Później co prawda pomalutku poznawałem pozostałe albumy, i większość wspominam bardzo ciepło, ale to własnie ten cykl w klamrze albumów o dzieciach wspominam najgoręcej.

Wciąż jednak moje wewnętrzne dziecku burzy się na myśl o tym, że Thorgal jeszcze nie znalazł jeszcze złotego kombinezonu taty ani tym bardziej nie poleciał jeszcze w kosmos! W końcu ileż można czekać, prawda?"

wtorek, 20 września 2011

Pięć pierwszych plansz z nowego "Thorgala"

Na oficjalnej stronie wydawnictwa Le Lombard można zapoznać się z pierwszymi planszami zapowiadanego na 4. listopada najnowszego albumu serii "Thorgal" pt. "Statek-Miecz". Aby je przeczytać należy kliknąć ten link.

sobota, 17 września 2011

Wywiad z Giulio de Vitą

Giulio de Vita to włoski grafik. Na rynku franko-belgijskim znany jest między innymi z takich serii jak "James Healer" (rysowanej do scenariusza Yvesa Swolfsa) czy "Wisher" (rysowanej do scenariusza Sébastiena Latoura). Giulio jest również autorem ilustracji cyklu "Kriss de Valnor" pisanego przez Yvesa Sentego, którego pierwsza część "Nie zapominam nigdy!" miała premierę niemalże rok temu. Aby lepiej poznać twórczość autora warto zajrzeć na jego stronę znajdującą się pod adresem: www.giuliodevita.it. A oto co udało się dowiedzieć od Giulio na temat jego wspomnień z lektury "Thorgala" i wrażeń związanych z dołączeniem do ekipy rozbudowującej to uniwersum:

Czy "Thorgal" jest popularny we Włoszech?

Nie tak bardzo jak we Francji i w Polsce, ale jest dobrze znany.

Czytałeś "Thorgala" jako dziecko czy spotkałeś się z tym tytułem dopiero jako artysta funkcjonujący na rynku franko-belgijskim?

W latach 80. we Włoszech ukazywał się magazyn, który publikował "Thorgala" i naprawdę lubiłem ten komiks, nawet jeśli nie przeczytałem wszystkich odcinków. W każdym razie artystyczne dokonania Rosińskiego bardzo na mnie wypłynęły i sprawiły, że zostałem rysownikiem operującym realistyczną kreską. Kiedy w 2000 roku zacząłem  tworzyć na rynek francuski zdałem sobie sprawę z tego, jak duży jest sukces "Thorgala". Później, gdy Le Lombard zaproponował mi pracę nad thorgalowym uniwersum, byłem bardzo zadowolony i przestudiowałem wnikliwie całą serię.

Który album "Thorgala" przeczytałeś jako pierwszy i jakie były wówczas Twoje wrażenia – szczególnie te artystyczne?

Nie pamiętam. Ale mogę powiedzieć, że jako pierwszych przestudiowałem "Łuczników", gdzie Kriss de Valnor pojawia się po raz pierwszy... I ten odcinek "Thorgala" jest głęboko powiązany z komiksami, które rysuję. Prawdę powiedziawszy, w rysowanych przeze mnie albumach znajdują się kadry ukazujące na nowo pewne konkretne momenty z "Łuczników".


Jak to się stało, że zostałeś artystą pracującym nad "Kriss de Valnor"?

Od czasu mojego debiutu na rynku franko-belgijskim w Soleil i sukcesie "Dekalogu" w  Glènat, zawsze pracowałem dla Le Lombard, gdzie doświadczam profesjonalizmu w podejściu do pracy i wielu ludzkich uczuć. Dla Le Lombard stworzyłem serie "James Healer" oraz "Wisher". Mimo wszystko powszechnie uważano, że nie zostałem tak naprawdę doceniony jeśli chodzi o wyniki sprzedaży tych komiksów, nawet jeśli były to dobre wyniki. Właśnie dlatego wydawca zaproponował mi udział w projekcie, o którym mowa. Zawsze uwielbiałem Rosińskiego i potrzebowałem wyzwania, aby przetestować swój talent. Byłem bardzo szczęśliwy móc zaakceptować tę propozycję i pracować z najlepszą ekipą profesjonalistów i artystów, jak również sprawdzić, czy jestem na tym samym poziomie co oni czy też nie.


Co myślisz o pomyśle eksploracji uniwersum "Thorgala"? Mam na myśli tworzenie serii pobocznych?

To zależy od tego, jak mają się sprawy. Jeśli mamy do czynienia jedynie z chęcią "wyciskania cytryny", wtedy mi się takie coś nie podoba, ale w tym przypadku chodzi o chęć powiedzenia czytelnikom tych wszystkich rzeczy, na które oryginalni autorzy nie mieli czasu. Grzegorz i Yves sprawują dużą artystyczną kontrolę, aby utrzymać pierwotnego ducha "Thorgala". Cieszę się, że jestem częścią tego projektu, ponieważ jest to wciąż autentyczne i szczere, nawet jeśli jest to bestseller i stoi za tym duży biznes.

Do jakiego stopnia chciałeś naśladować styl Grzegorza Rosińskiego rysując "Kriss de Valnor"?  Czy było to w jakimś stopniu sprowokowane, żeby Twoje rysunki były podobne do tego, co czytelnik zna z pierwotnej serii?

Nie powiedziałbym, że naśladuję Grzegorza. Przez miesiąc studiowałem postaci, dekoracje, itp. Ale sam Grzegorz powiedział mi, abym był sobą. Oczywiście jestem wielkim fanem jego pracy,  pozostaję pod jego wpływem, ale byłem bardzo szczęśliwy czytając krytyków, którzy zauważyli i docenili to, ze nie kopiowałem "Thorgala", lecz przetworzyłem go, podchodząc do serii z szacunkiem, a jednocześnie dodając coś oryginalnego. W każdym bądź razie nigdy nie zaakceptuję bycia klonem, mam za sobą dwudziestopięcioletnią karierę, mam swoją własną artystyczną osobowość i godność.

Dlaczego to nie Ty zająłeś się kolorami w "Kriss de Valnor"?

Aby zachować konkretny przekaz ciągłości z oryginalną seria podjęliśmy kilka decyzji: 1) zachowujemy to same logo; 2) autorem okładek zawsze będzie Rosiński; 3) kolorystą będzie osoba, która nakładała w "Thorgalu" nim Rosiński zmienił styl na malarski.

Jak podobają Ci się kolory Grazy na Twoich szkicach?

Bardzo. I myślę, że jej praca jest nieodzowna, by utrzymać atmosferę oryginalnej serii.

Czego czytelnik może spodziewać się po drugiej części "Kriss de Valnor"?

Czytelnik pozna dorastającą Kriss, rozkwitającą w seksownego vampa, jakiego wszyscy znamy. Rozwiniętych zostanie kilka wątków z przeszłości bohaterki, ale przede wszystkim będzie to początek dla jej nowych przygód.


Czy pewnego dnia chciałbyś odwiedzić Polskę i rozdać parę autografów?

Będę bardzo szczęśliwy móc odwiedzić wasz piękny kraj i spotkać polskich czytelników. Wiem, że są nadzwyczajny! Do zobaczenia!

środa, 14 września 2011

Fanart Specjal 4: Adam Święcki (2)

Kriss de Valnor przedstawiona na rysunku obok jest dziełem Adama Święckiego. To drugi fanart tego autora zamieszczony na blogu. Inne prace Adama (nie tylko komiksowe) można obejrzeć na jego digartowym profilu: http://astar.digart.pl

sobota, 10 września 2011

Polska okładka "Raissy"

Wydawnictwo Egmont zaprezentowało polską okładkę pierwszego albumu cyklu "Louve" zatytułowanego "Raissa". Komiks trafi do sprzedaży 14.11 i będzie dostępny w miękkiej oraz w twardej oprawie.

Polska okładka "Thorgala"

Wydawnictwo Egmont zaprezentowało polską okładkę najnowszego albumu serii "Thorgal" zatytułowanego "Statek miecz". Komiks trafi do sprzedaży 14.11 i będzie dostępny w miękkiej oraz w twardej oprawie.

środa, 7 września 2011

Fanart Specjal 3: Adam Święcki (1)

Ilustrację widoczną obok wykonał Adam Święcki. Adam jest między innymi twórcą serii "Przebudzone Legendy", która jak dotychczas składa się z trzech albumów: "Dziewanna", "Lewiatom" oraz "Szeptucha". Inny pełnometrażowy komiks jego autorstwa to "Wilcze sny". Na temat swoich początków z serią "Thorgal" wypowiada się w następujący sposób:

"Nie będę oryginalny, gdy powiem, że moja przygoda z Thorgalem zaczęła się od "Relaxu". Potem przyszedł czas na albumy. Pamiętam, gdy pojawiła się "Strażnicza kluczy" w twardej oprawie. Trzy dni biłem się z myślami czy kupić i skąd wziąć pieniądze? Album kosztował 30'000 zł. Zwykłe, miękko okładkowe były dotychczas w cenie 7'000 zł. Twarda okładka i kredowy papier. Ten komiks był jak z kosmosu. Czytałem go już w drodze z księgarni do domu. Mocną stroną serii "Thorgal" są dla mnie postacie drugiego i trzeciego planu. Dlatego na nie postawiłem w swoich ilustracjach."

W istocie, Adam nadesłał dwie prace. Pierwsza przedstawia Alinoe. Druga pojawi się na blogu za tydzień.

poniedziałek, 5 września 2011

Drugi "Thorgal" w kolekecji "Magnum"

Nakładem wydawnictwa Le Lombard ukazał się drugi zbiorczy tomik "Thorgala" wydawanego w kolekcji "Magnum". Wewnątrz znajdują się albumy "Czarna galera", "Ponad Krainą Cieni" oraz "Upadek Brek Zarith". Liczący sobie 144 strony komiks w pomniejszonym formacie (18,5 x 24,5 cm) kosztuje 19,90€. Okładka pochodzi z drugiej części nowelizacji serii przygód Gwiezdnego Dziecka, której autorką jest Amélie Sarn. Autorem ilustracji jest Grzegorz Rosiński.