EPOXY

wtorek, 31 lipca 2012

Przyszłość "Światów Thorgala"

Giulio de Vita zapowiedział, że w planach są jeszcze przynajmniej trzy kolejne odcinki ilustrowanego przez niego cyklu "Kriss de Valnor".

poniedziałek, 30 lipca 2012

Recenzja katalogu wystawy Rosińskiego

Organizowana przez Muzeum Regionalne w Stalowej Woli retrospektywna wystawa prac Grzegorza Rosińskiego stała się przyczynkiem do powstania bardzo ciekawej publikacji na temat polskiego artysty. O spisanie biografii rysownika przygód kapitana Żbika, "Thorgala", "Westernu" czy "Zemsty hrabiego Skarbka" poproszono Wojciecha Birka, teoretyka komiksu, tłumacza, ale również przyjaciela rodziny Rosińskich.

Katalog wystawy "Grzegorz Rosiński. Mistrz ilustracji i komiksu" przybliża kolejne etapy wyjątkowo bogatej kariery artystycznej plastyka urodzonego w Stalowej Woli: od początków jego dziecięcej fascynacji komiksem, przez okres pracy twórczej w Polsce, a potem w Belgii i w Szwajcarii, aż po odkrywanie na nowo możliwości komiksowego medium (mam na myśli przełomową zmianę stylistyki na pracę bezpośrednio w kolorze, która charakteryzuje dzisiaj komiksy Rosińskiego). Wszystkie te etapy są oczywiście obecne na muzealnych ścianach w postaci wybranych dzieł powstałych w różnych momentach jego kariery, ale i w katalogu znalazło się naprawdę dużo miejsca na ilustracje, dlatego sam do końca nie wiem, jak nazywać tę publikację – z jednej strony to książka o Rosińskim, z drugiej zaś bogato ilustrowana broszura z jego retrospektywnej wystawy. Połączenie chyba idealne.

Wojciech Birek rzetelnie podszedł do powierzonego mu zadania. Dokładnie prześledził ślady twórczości pozostawiane na przestrzeni lat przez Rosińskiego. Wszystko po to, by zgromadzić potrzebną mu wiedzę na temat dorobku i najważniejszych faktów z życia rysownika. Dobrze usystematyzowane informacje przełożyły się na przejrzystość formy, a wcale nie obszerna pozycja jest nad wyraz treściwa, bogata w anegdotki, podparta rozmowami z samym artystą, jak też jego synem Piotrem, kuratorem wystawy.

Jestem przekonany, że każdy miłośnik komiksu znajdzie w tej książce rzeczy, o jakich wcześniej nie wiedział, a dzięki temu lepiej pozna twórcę, który swoją wrażliwością porusza wyobraźnię czytelników od wielu lat. Tym bardziej interesująca będzie to publikacja dla tych, którzy o Rosińskim w zasadzie niewiele wiedzą, poza tym, że rysuje komiksy. Oczywiście jest to również pozycja z bogatą ikonografią, której trudno szukać gdzie indziej – naturalnie poza wystawą.

Dzięki inicjatywie stalowolskiego Muzeum Regionalnego Wojciech Birek ubiegł niejako Paula Gaumera, którego biografia Grzegorza Rosińskiego ma ukazać się już tej zimy nakładem wydawnictwa Le Lombard. Dla mnie publikacja Polaka będzie zatem punktem odniesienia dla publikacji Francuza, wyznacznikiem tego, jak dobrze udało się przybliżyć postać jednego z największych twórców europejskiego komiksu.

"Grzegorz Rosiński. Mistrz ilustracji i komiksu. Wystawa retrospektywna"
Autor tekstu: Wojciech Birek
Wydawca: Muzeum Regionalne w Stalowej Woli
Data publikacji: 06.2012
Liczba stron: 52
Format: 29 x 22,5 cm
Papier: kredowy
Druk: kolor
Oprawa: twarda
Dystrybucja: Muzeum Regionalne w Stalowej Woli
Cena: 35 zł

środa, 25 lipca 2012

Fanart Projekt nr 1: Daniel Gutowski

Autorem komiksu bez tytułu, którego stronę tytułową widać po lewej stronie, jest Daniel Gutowski, rysownik związany z grupą "Maszin" (http://maszin.blogspot.com), publikujący w antologiach i zinach komiksowych. Inne jego prace oglądać można na blogu http://danielgutowski.blogspot.com. Zaprezentowana poniżej 5-stronicowa historyjka była częścią ekspozycji wystawy grupy "Maszin" podczas tegorocznej edycji Międzynarodowego Festiwalu Kultury Komiksowej Ligatura. Mamy tutaj do czynienia z wybranymi i wyciętymi przez autora kadrami z "Gigantów", ułożonymi w zupełnie innej kolejności niż w oryginalnym albumie. O swoim projekcie Daniel mówi w następujących słowach:

"Generalnie chcieliśmy zrobić wystawę o komiksach jako formie narracji, trochę pobawić się znaczeniami komiksu, ale niekoniecznie z komiksami, co w znacznej mierze się udało :) A że akurat z tym "Thorgalem" i że w taki sposób to trochę dzieło przypadku; spodobało mi się, że jest tam kilka kadrów które pokazują go jak ciągle z czymś walczy i przy tym nic nie mówi oraz że jest parę kadrów z których można by ułożyć historię samobójstwa. Obie rzeczy mi podpasowały, bo w sumie walka Thorgala trwa już przecież dobrych kilka lat no i naturalne mi się wydaje, że miałby już dość ;)"


środa, 18 lipca 2012

Fanart Specjal nr 20: Joanna Karpowicz

Ilustrację widoczną obok nadesłała Joanna Karpowicz, artystka mająca na swoim koncie ma między innymi rysunki w albumie "Szminka" (do scenariusza Jerzego Szyłaka) czy autorski album "Jutro będzie futro". Jej prace - nie tylko te związane z komiksem, ale też z malarstwem i ilustracją - można śledzić na blogu http://j-karpowicz.blogspot.com. O "Thorgalu" Joanna mówi:

"Kraina Qa" to dziesiąty tom z serii. Oszalałam, jak go zobaczyłam po raz pierwszy, strasznie mi się spodobały statki powietrzne. Świetne jest to przejście fabularne z zimowego otwarcia do egzotycznej krainy. Dla mnie kadry Rosińskiego zawsze były ruchomymi obrazami. Zadziwiające, jak ten facet potrafi poruszyć wyobraźnią czytelnika - jest mistrzem wszystkich planów, buduje taką sugestywną przestrzeń. Mam wielki szacunek dla jego twórczości."

niedziela, 15 lipca 2012

Okładka trzeciego albumu "Kriss de Valnor"

Wydawnictwo Le Lombard udostępniło okładkę trzeciego albumu cyklu "Kriss de Valnor", którego tytuł brzmi "Digne d'une reine" ("Godna królowej"). Autorem okładki jest Grzegorz Rosiński.

sobota, 14 lipca 2012

Plansza z "Louve"

W sieci pojawiła się plansza numer 2 z planowanego na jesień tego roku albumu "La Main coupée du dieu Tyr" ("Odcięta dłoń boga Tyra"), którego autorami są Yann i Roman Surżenko.

piątek, 13 lipca 2012

Okładka drugiego albumu "Louve"

Wydawnictwo Le Lombard zaprezentowało okładkę komiksu "La Main coupée du dieu Tyr" ("Odcięta dłoń boga Tyra"), kontynuację "Raissy". Autorem okładki jest Roman Surżenko.

środa, 11 lipca 2012

Fanart nr 38: Łukasz Godlewski

Autorem ilustracji widocznej obok jest Łukasz Godlewski, związany twórczo z "Komiksownią" i organizowanym przez Pracownię Komiksową w Gdańsku "Projektem 24". Niebawem nakładem inicjatywy komiksowej SmallPress.pl ukaże się pełnometrażowy debiut Łukasza pod tytułem "Miłość", tymczasem jego prace na bieżąco można oglądać na blogu http://lukgod.blogspot.com. O "Thorgalu" autor mówi:

"Moja przygoda z "Thorgalem" zaczęła się dawno temu. To były jedne z pierwszych komiksów, jakie czytałem, a wszytko to dzięki mojej mamie, która czytała je razem ze mną. Później, nieco starszy, sprzedałem wszystkie komiksy, żeby zarobić kilka groszy, handlując z kolegą na Jarmarku Dominikańskim. Po kilku latach, zdając sobie sprawę z błędu, jaki popełniłem, postanowiłem odzyskać i uzbierać wszystkie "Thorgale". Nie było to łatwe w latach 90-tych. Rok po roku na kolejnych Jarmarkach świętego Dominika odkupowałem "Thorgale", na które wydawałem cale swoje oszczędności. Wkrótce komiksy o Wikingu zostały wydane ponownie, dzięki temu odzyskałem je wszystkie.

Uwielbiam tą serię, jednak z czasem przygody przestały ekscytować tak, jak na początku. Uważam, że Thorgal zasłużył na emeryturę. Wątek S-F, bardzo przeze mnie lubiany, niestety nie został moim zdaniem wystarczająco rozwinięty. Może historia "dziecka z gwiazd" powinna się wśród gwiazd skończyć, żeby wciąż błyszczeć, miast tląc się w końcu zniknąć."

środa, 4 lipca 2012

Fanart Specjal nr 19: Marek Rudowski (2)

Widoczna obok ilustracja to dzieło Marka Rudowskiego, który na Thorgalverse prezentował już autorską wizję Aaricii i Kriss. Tym razem swoją uwagę poświęcił Vlanie. A słowo komentarza twórcy do przygotowanego fanartu:

"Przez karty powieści "Thorgala" przewijało się wiele kobiet. Jedną z tych, które zapadły mi w pamięć, obok Aaricii i Kris de Valnor, była Vlana z "Władcy Gór". Postać obdarzona tragiczną historią i hojnym... usposobieniem, wszak ugościła w swych progach Thorgala. Nie sposób nie lubić :)"

wtorek, 3 lipca 2012

Wywiad z Yannem

Yann le Pennetier jest francuskim scenarzystą o bogatym dorobku artystycznym. Do znanych tytułów jego autorstwa należą między innymi "Les Innommables" (z rysunkami Didiera Conrada), "Freddy Lombard" (z rysunkami Yvesa Chalanda), "Pin-Up" (z rysunkami Philippe'a Bertheta) czy "Odilion Verjus" (z rysunkami Laurenta Verrona). Pod pseudonimem Balac współtworzył z Bernardem Yslaire'em początek znanej polskiemu czytelnikowi serii "Sambre". Yann pracował epizodycznie również nad klasycznymi seriami "Lucky Luke" oraz "Sprycjan i Fantazjusz". Napisał scenariusz do trzeciej części cyklu "XIII Mystery" o podtytule "Little Jones" (z rysunkami Érica Henniota), która niestety nie ukazała się nakładem Egmontu Polska. Yann jest mocno zaangażowany w "Światy Thorgala", pisze scenariusze do serii "Louve" oraz "Młodość Thorgala" (obie ilustruje Roman Surżenko). W wolnej chwili twórca znalazł czas, by odpowiedzieć na parę pytań związanych z pracą nad oboma tytułami:

Jak to się stało, że został Pan scenarzystą włączonym w projekt "Światy Thorgala"?

Po prostu, Yves Sente, scenarzysta "Thorgala", który był dyrektorem wydawniczym w wydawnictwie Le Lombard i który zajmował się moją serią "Odilon Verjus", cenił moje scenariusze i bardzo uprzejmie zaproponował mi, abym zajął się postacią córki Thorgala. Takich rzeczy się nie odmawia! Uwielbiam uniwersum "Thorgala"! 

Dlaczego to właśnie Pan został odpowiedzialny za serię "Louve"? 

Yves zapytał mnie, czy interesowałaby mnie postać Louve. Oczywiście! Wcześniej zanurzyłem się w młodości Jones w cyklu "XIII Mystery" i wydaje się, że Jean van Hamme docenił to. Logicznym jest, że Yves pomyślał o mnie jako autorze przygód córki Thorgala... Teraz mam nadzieję, że nie zaproponują mi przejęcia serii przygód Martine! (Seria dla dziewczynek, bardzo popularna we Francji i w Belgii, opowiadająca o przygodach trochę naiwnego dziewczęcia). 

Mógłby Pan powiedzieć coś na temat swojej przygody z serią "Thorgal"? Jaki album jest Pana ulubionym i dlaczego? 

Uwielbiałem zbyt dużą liczbę albumów "Thorgala", by wymienić je wszystkie. Moje ulubione to po prostu te związane z młodością bohatera: "Gwiezdne Dziecko" i "Aaricia". Bardzo lubię "Alinoe" i "Łuczników"... I wszystkie wystąpienia bogini Frigg, małżonki Odyna. 

Jak czuje się Pan w uniwersum mającym ponad trzydziestoletnią tradycję? 

Seria "Thorgal” trafia do licznych pokoleń; wikingowie, jak kowboje, nie starzeją się. Moje dzieci również pochłonęły "Thorgala".

Studiował Pan uważnie albumy "Thorgala", żeby wczuć się w klimat serii?

Po propozycji Yvesa ponownie zapoznałem się z trzydziestoma "Thorgalami", które wcześniej czytałem nieuważnie i w przypadkowej kolejności. Nie tylko sprawiło mi to ogromną przyjemność, ale zdałem sobie sprawę z faktu, że w ciągu kolejnych albumów autorzy serii sprawili, że wykreowani przez nich bohaterowie ewoluowali i dojrzewali. Naiwność miłości pomiędzy Aaricią i Thorgalem została zastąpiona przez zazdrość, zdradę, zemstę, pojednanie... A potem znowu cudzołóstwo (cios w umowę małżeńską)... Narodziły się dzieci tej pary, jedno po drugim. Thorgal starzeje się i jego syn ma ambicje go zastąpić... Nie zapominając o kaprysach i perfidii bogów! W skrócie, "Thorgal" to trochę nasze "Dallas" w świecie Wikingów...

Mógłby Pan powiedzieć coś na temat współpracy z Romanem Surżenką? Jak się rozumiecie?

Roman to po prostu partner idealny! Nie tylko ma ogromny talent, ale jest uroczy i bardzo otwarty. To wielka przyjemność pracować razem od czterech albumów, a już wkrótce pięciu. Roman wysyła mi mailem swoje plansze w ołówku a nawet pierwsze szkice, i nigdy nie opiera się, żeby je zmienić czy nawet zrobić rysunek całkowicie od nowa zgodnie ze scenariuszem. To niesłychane szczęście, że on rysuje "Louve" i "Młodość Thorgala".

Czy Roman – wielki miłośnik "Thorgala" – ma jakiś wpływ na Pana scenariusze? Bierze Pan pod uwagę jego uwagi i komentarze?

Roman regularnie daje mi sugestie graficzne i narracyjne, często bardzo trafne i staram się maksymalnie brać je pod uwagę. Myślę, że z biegiem kolejnych albumów, między nim i mną utworzyła się relacja wzajemnego zaufania i że rozumiemy coraz lepiej swoje własne intencje. To doskonała współpraca i cieszę się, że z nim pracuję.

Czy aby pracować nad „Louve” musiał Pan zmienić swój styl?

Starałem się zrozumieć "technikę narracji" Jeana van Hamme'a, zupełnie jak Roman analizował kod graficzny Grzegorza Rosińskiego. Nie, żeby go kopiować, ale wręcz przeciwnie, żeby go przemyśleć i później używać bez zastanawiania się nad nim, tak jak studiuje się gramatykę i składnię nowego języka, zanim się je zapomni i wyraża się spontanicznie w tym języku.

Pana zdaniem "Louve" to seria dla młodszego czytelnika? Bohaterką jest mała dziewczynka, ale w komiksie pojawia się przemoc.

Przemoc jest nierozłączną częścią uniwersum "Thorgala"; Wikingowie nie byli "Troskliwymi misiami". To ta brutalność, a czasami nawet dzikość, nadaje wiarygodności serii i poprzez kontrast urealnia naiwność oraz szczerość Thorgala wobec swoich towarzyszy lub kiedy czuje się zobligowany trzymać się złożonej obietnicy ryzykując własnym życiem... Myślę, że czytelnicy są wrażliwi na te bardzo silne i uniwersalne uczucia!

Jestem ciekaw, dlaczego zdecydował się Pan na wykorzystanie dymków przy rozmowach Louve z wilkami. Jean van Hamme ich nie używał, żeby przekazać zawartość myśli zwierząt. Teraz posługują się one złożonym językiem, budują zdania.

Jean miał niewiele czasu, żeby rozwinąć moc Louve. Tym lepiej. To pozwala mi wykorzystywać ją w sposób, w jaki ją czuję. W rzeczywistości zwierzęta nie mówią. Louve "czyta" ich myśli i transkrybuje je w słowa... To trochę niespodziewane... Ale myślę, że czytelnik szybko się do tego przyzwyczai. Zresztą to nie jest nic oryginalnego, ponieważ w "Lucky Luke'u" koń Jolly Jumper też "mówi" za pomocą ludzkich zdań, co nikomu nie przeszkadza...

Przypuszczałem, że "Louve" będzie się składała z one-shotów poświęconych przygodom córki Thorgala. Dlaczego zdecydował się Pan na wprowadzenie rozbudowanej intrygi?

Żeby stworzyć dobrą "prezentację" Louve do jej pierwszej przygody, chciałem solidnej i złożonej intrygi, konfrontacji Louve z bogami, innym światem, a nie ograniczania się do małych przygód w lesie, jedynie z jej przyjaciółmi zwierzętami, jak w "Yakarim", który celuje w dziecięcą publikę... Moim celem jest, żeby czytelnik czerpał tyleż przyjemności z lektury przygód Louve, co z przygód Thorgala!

Pierwotnie pierwszy album serii "Louve" miał nosić tytuł "Odcięta dłoń boga Tyra". Potem się to zmieniło. Dlaczego?

Prosta logika: pierwszy epizod wprowadza na scenę przede wszystkim wilki, a postacią dominującą jest wilczyca Raissa...

Chce Pan wykorzystywać w serii mitologię nordycką?

Naturalnie. To jedna z najbardziej interesujących mitologii, po mitologii greckiej. Panteon nordycki (i germański) to niesamowite bogactwo!

Zamierza Pan także kontynuować wątek pochodzenia z gwiazd? Louve odnalazła na plaży przedmiot z metalu, który nie istniał...

Oczywiście. Biorę pod uwagę elementy wprowadzone przez Grzegorza i Jeana, bez zamiaru tworzenia „dziury” narracyjnej... Po prostu piszę scenariusze, które sam chciałbym kupić i przeczytać...

Mógłby Pan zdradzić, jaki moment z przeszłości Thorgala chce Pan wykorzystać w „Młodości Thorgala” i co czeka młodego bohatera?

Zamierzam rozwinąć dwuznaczną relację, która łączy Thorgala i Slivię w pierwszych albumach i która nigdy nie została tak naprawdę wyjaśniona. Slivia to jedna z moich ulubionych postaci kobiecych. Graficznie zawsze robiła na mnie wrażenie. Jest enigmatyczna, piękna, dostojna, ruda, jednooka; pozostaje bardzo atrakcyjna pomimo swojej przepaski… Celem jest zaskoczyć czytelnika i przede wszystkim go nie zawieść pod względem tego, co wyobrażał sobie jeśli chodzi o tę postać...

Dziękuję za wywiad.

Podziękowania także dla Romana Surżenki.