
"Na przełomie lat 80. i 90. Thorgalem jarała się dzieciarnia z całego mojego osiedla a podejrzewam, że i z całej Polski. Biegało się do księgarni, kiosków i na targowisko wypatrując nowych części, kwitnął handel wymienny starymi albumami. Każdy fan miał swojego ulubionego bohatera. Moim był Tjall zwany Porywczym. Dlatego popłakałem się, gdy w "Mieście zaginionego boga" padł od strzał czarnej gwardii. Po lekturze "Alinoe" bałem się zasnąć a podczas czytania "Łuczników" adrenalina buzowała mi do ostatniego kadru. Bez cienia przesady mogę stwierdzić, że "Thorgal" ukształtował moją wyobraźnię, a te kilkanaście pierwszych albumów zasługuje na najwyższą półkę u każdego komiksomaniaka."
Rafał wymiata.
OdpowiedzUsuńTjall zginął od noża / sztyletu
OdpowiedzUsuń