EPOXY

środa, 31 grudnia 2014

Fanart nr 87: Tomasz Kaczkowski

Autorem ilustracji widocznej obok jest grafik Tomasz Kaczkowski. Jego prace można oglądać na stronie http://www.kaczkowski.net. A oto, co autor fanartu powiedział na temat "Thorgala":

"Pamiętacie "Krainę Qa"? Każdy pamięta, ale czy pamiętacie walkę na latających statkach? Pamiętacie, jak Tjall walczył przyparty do barierki? I jak fiknął do tyłu, i tym sposobem się uratował? W '89 próbowałem to zrobić na trzepaku i prawie wyłamałem sobie ręce."

poniedziałek, 29 grudnia 2014

Finał konkursu "Czerwona jak Raheborg"

Księżniczka Gwenda jest córką cesarza Magnusa. Zgodnie z prawami Althingu Jolan nie mógł zostać królem wikingów ponieważ nie miał brody.
 
Szczęśliwcem, który wygrywa ufundowany przez wydawnictwo Egmont Polska album "Czerwona jak Raheborg" jest Dominika Dolistowska. Gratulacje!

środa, 24 grudnia 2014

Fanart Import nr 30: Simon Van den Brande

Autorem ilustracji widocznej obok jest belgijski grafik Simon Van den Brand, zajmujący się między innymi webdesignem. Jego prace można zobaczyć na stronie: http://retrospectre.be. Na temat "Thorgala" powiedział:

"Po pierwszego "Thorgala" sięgnąłem, kiedy miałem pięć lat. Mój dziadek zebrał kilka odcinków w belgijskim magazynie, który je publikował. Pierwszą historią, z jaką się zetknąłem był album "Ponad Krainą Cieni" i z miejsca zostałem porwany. Opowieść o Gwiezdnym Dziecku połączona z mitologią, którą bardzo się interesowałem w tamtym czasie... Od tamtej pory jestem fanem!"
 

poniedziałek, 22 grudnia 2014

Konkurs "Czerwona jak Raheborg"

Zapraszam do wzięcia udziału w konkursie, w którym wygrać można egzemplarz piątego albumu serii "Kriss de Valnor" ufundowany przez wydawnictwo Egmont Polska. Komiks jest w miękkiej okładce.

Aby spróbować szczęścia w losowaniu należy udzielić prawidłowych odpowiedzi na dwa pytania: 

Czyją córką jest księżniczka Gwenda? 

Dlaczego zgodnie z prawami Althingu Jolan nie mógł zostać królem wikingów? 

Zgłoszenia proszę wysyłać na adres jakubsyty@gmail.com do 28 grudnia włącznie, w temacie wiadomości koniecznie wpisując frazę "raheborg". Nazwisk zwycięzcy zostannie ogłoszone dzień później.

sobota, 20 grudnia 2014

Muzyka inspirowana "Thorgalem" (2)

Polska kompozytorka i wokalistka Liz Katrin zaprezentowała kolejną kompozycję inspirowaną serią "Thorgal". Nowego utworu pod tytułem "Thorgal Aegirsson" można posłuchać pod adresem: https://soundcloud.com/liz-katrin/sets/thorgal.

Informacje o jej dwóch poprzednich kompozycjach znalazły się w tym miejscu.

czwartek, 18 grudnia 2014

Szkice z "Kriss de Valnor"

Giulio de Vita udostępnił kilka szkiców przedstawiających kolejne etapy pracy nad widoczną obok drugą planszą najnowszego albumu serii "Kriss de Valnor" pod tytułem "Czerwona jak Raheborg". Można je zobaczyć poniżej:

środa, 17 grudnia 2014

Fanart nr 86: Krystian Żelazo

Autorem ilustracji widocznej obok jest Krystian Żelazo. Jego prace można zobaczyć między innymi na stronie http://krystianzelazo.blogspot.com. Na temat serii stworzonej przez Jeana Van Hamme'a i Grzegorza Rosińskiego powiedział krótko:

"Thorgala" zacząłem czytać stosunkowo późno. To dla mnie niekończąca się podróż."

poniedziałek, 15 grudnia 2014

Plansze z "Louve"

Wydawnictwo Le Lombard zaprezentowało dwie pierwsze plansze z piątego albumu serii "Louve" zatytułowanego "Skald". Pięć kolejnych plansz można już było zobaczyć w tym miejscu. Na rynku frankofońskim komiks ma ukazać się 30 stycznia. Jego polska premiera została zapowiedziana na marzec.

środa, 10 grudnia 2014

Fanart nr 85: Michał Makowski

Autorem ilustracji widocznej obok jest rysownik i twórca animacji Michał Makowski. Jego prace można oglądać w galerii na deviantArtcie (w tym miejscu). Michał nie wypowiedział się na temat swojego fanartu.

sobota, 6 grudnia 2014

Projekt okładki "Kriss de Valnor"

Widoczny obok szkic Giulio de Vity jest propozycją okładki piątego albumu serii "Kriss de Valnor", która została przedłożona Grzegorzowi Rosińskiemu.

czwartek, 4 grudnia 2014

Recenzja albumu "Czerwona jak Raheborg"

Na jednej z pierwszych plansz piątego albumu serii skupiającej się na losach Kriss de Valnor i Jolana Thorgalssona padają mądre słowa: "Z wiekiem zrozumiesz, że odpoczynek nie oznacza straty czasu". Doświadczona wojowniczka kieruje je do młodego bohatera i aż dziw bierze, że tak oczywista prawda nie znalazła swojego przełożenia w projektowaniu wydarzeń rozgrywających się symultanicznie w "Światach Thorgala". Moim zdaniem to między innymi pośpiech był złym doradcą Yvesa Sentego i oto jeszcze przed zakończeniem kontraktu, dryfujący w nieznane drakkar opuszcza scenarzysta, w którego kach spoczywał kształt intrygi splatającej ze sobą losy rozrzuconych po świecie członków rodziny Aegirsson. Drakkar, który na szczęście nie tonie, ale któremu potrzeba dobrego i doświadczonego sternika.

Wobec tego, co przeczytamy na stronie tytułowej "Czerwonej jak Raheborg" – że scenariusz Belga "został swobodnie zaadaptowany przez Giulio de Vitę" – trudno jednoznacznie stwierdzić, jak duży jest tak naprawdę wkład włoskiego artysty w fabułę, natomiast w sferze przypuszczeń pozostaną wszelkie domysły na temat tego, co musiało być nie tak, że wydawnictwo Le Lombard z rysownika uczyniło kogoś więcej niż tylko rysownika, odsuwając od serii osobę, która była odpowiedzialna za wizję całości planowanej na jeszcze co najmniej kilka albumów wprzód. Na szczęście ciąg dalszy dotychczasowo rozpisywanej intrygi koresponduje z minionymi wydarzeniami, chociaż ona sama pozostawia już trochę do życzenia. Natomiast akcja prowadzona jest w dużo żywszym tempie, co przypisałbym do zasług Włocha i zaliczył na plus.

Już pierwszy rzut oka plansze znacznie różnią się plansz z poprzednich albumów serii. Dlaczego? Odpowiada za to duet kolorystów – Matteo Vattani i Sara Spano – którzy zastąpili Grażynę Kasprzak. Tym samym w sytuacji, kiedy Roman Surżenko sam nakłada kolor w obydwu rysowanych przez siebie seriach, polska artystka po raz drugi i chyba na dobre pożegnała się ze "Światami Thorgala". Mam wrażenie, że kolor zdominował kreskę rysownika, no i razi trochę sztucznością (znak rozpoznawczy wielu tytułów z wydawnictwa Soleil). Nie pierwszy już raz przyznam, że grafiki Giulio de Vity najlepiej ogląda mi się w czerni i bieli. Włoch pracuje na kartce papieru, z ołówkiem i tuszem. Przy komputerowo nakładanym kolorze jego prace dużo tracą na jakości. W dodatku koloryści nie ustrzegli się kilku błędów w fachu, wypełniając niektóre miejsca niewłaściwym kolorem. Lekko rozedrganą, dynamiczną kreskę de Vity wcale nie tak łatwo wypełniać kolorem, z czym miała też pewien problem Graza, ale wracając do albumów, nad którymi pracowała, widzę zupełnie inny warsztat, bardziej dopasowany do "Thorgala". Chciałbym wierzyć, że z czasem będzie tylko lepiej, ale wymagałoby to zmiany w stosowanej palecie barw.

Niniejszy album skupia się na konfrontacji agresorów z Południa i obrońców Północy, a wymowny tytuł sugeruje, że rzeka Raheborg spłynie krwią, czy to wyznawców miłosiernego boga Yavhusa, czy to czcicieli surowych bogów Asgardu. O dziwo zdecydowanie bardziej okrutni w swoich poczynaniach są ci pierwsi, a w dodatku wizja cesarza Magnusa, który rzekomo po każdej wygranej bitwie staje na stosie trupów i w geście triumfu wbija w nią krzyż oraz ogromny złoty miecz, wydaje mi się być nazbyt przerysowana. W każdym razie ów miecz jest artefaktem, którego zdobycie może osłabić morale przeciwników i gwarantować wikingom zwycięstwo.

Do walk dochodzi w okolicy dobrze znanej z albumu "Sojusze". Jest to dolina rzeki Raheborg, w której już raz oddziały diuka Auxeterry starły się z oddziałami króla Taljara. Niespodziewanie problemem okazuje się być topografia terenu. Otóż istotnym elementem dla rozwoju akcji jest imponujących rozmiarów tama (podobają mi się jej ujęcia na planszach), znajdująca się w pobliżu ujścia rzeki Masander. Tama znajduje się również w pobliżu wioski, zniszczonej w poprzednim albumie, której wodzem jest niejaki Hungfold. Problem w tym, że wówczas o żadnej tamie nie było mowy, a chyba zasadne byłoby chociaż zasygnalizować je istnienie. Co więcej, próżno jej szukać na panoramach rysowanych przez Giulio De Vitę...

Problem ten, wręcz grzech niedokładności, ma już swoje odzwierciedlenie w rozrysowaniu map, jakimi posługują się wodzowie stających naprzeciw siebie armii. Na jednej z plansz, na dwóch sąsiadujących ze sobą kadrach, widzimy różniące się od siebie rysunki obszaru, gdzie rozgrywa się akcja. Co gorsza, topografia kluczowej okolicy w zasadzie zmienia się na każdej planszy... Punktem odniesienia jest most na rzece Raheborg. Ku memu zdziwieniu, raz znajduje się on dalej, raz bliżej wspomnianej wyżej tamy. Pomijam już fakt, że nie rozumiem, po jakie licho taki most się tam w ogóle znajduje.

W natłoku wydarzeń – bo trzeba przyznać, że w komiksie sporo się dzieje – sam już nie wiem, skąd nadciąga armia Magnusa, a skąd armia diuka Auxaterry. Ta niejasność wywołuje u mnie pewnego rodzaju rozdrażnienie, ponieważ chciałbym rozumieć to, co dzieje się na planszach komiksu, a skoro mamy do czynienia z działaniami wojennymi, to mieć jasność, kto ma jaką strategię. A jeśli już jesteśmy przy strategii, czy prowadzący potężną armię cesarz Magnus rzeczywiście musi wytaczać armaty na wróble? Nie potrafię zrozumieć, po co miałby atakować jakąś wioskę machinami oblężniczymi, które już z nazwy służą do oblegania zamków. Czy po to ciągnie je ze sobą przez bezdroża Skandynawii? W dodatku chodzi o wioskę, która już raz została zaatakowana. Zastanawiające jest też, że obie te armie rzekomo wciąż posuwają się naprzód, tymczasem na dobrą sprawą cały czas stacjonują w swoich obozach, w dodatku tak ufortyfikowanych, że nie wyglądają, jakby były rozbijane na jedną tylko noc.

Szczerze powiedziawszy, miałem przeświadczenie, że z racji zapowiadanej już w "Statku mieczu" otwartej konfrontacji zwaśnionych stron, piąty album "Kriss de Valnor" będzie spektakularny. To mogło stanowić o sile tego komiksu – dotychczas w "Thorgalu" nie dochodziło do konfliktów zbrojnych na dużą skalę (potyczka w Asgardzie nie spełnia tych założeń). Niestety pomimo braku konieczności angażowania do scen batalistycznych dużej liczby statystów, czy też konieczności klonowania ich na ekranach komputerów, starcie wrogich armii wygląda dość ubogo. Owszem, scena ataku machin miotających ustawionych rzędem na wiszącym (chyba tylko z nazwy) moście może robić wrażenie, tyle tylko, że jest zupełnie bez sensu, o czym wspomniałem wyżej. A zatem niedoszacowanie liczby środków z jednej strony i przerost formy nad treścią z drugiej, dają obraz braku pomysłu na rozwiązanie kwestii kluczowej nie tyko dla albumu, ale też dla rozwoju i dynamiki całej serii.

Niestety problem z rozpisywaniem pozornie tylko zawiłych i skomplikowanych intryg, i mnożeniem pozornie istotnych postaci, prowadzi najczęściej do rozczarowania w momencie, kiedy dochodzi do rozwiązania tych intryg i odkrycia prawdziwego znaczenia, jakie miały dla nich te postaci. Tak jest i w tym przypadku, nadszedł bowiem czas rozliczenia scenarzysty z jego dokonań. Jeśli wobec tego miałbym doszukać się pozytywów tej historii, to na pewno jednym z nich będzie to swego rodzaju "oczyszczenie pola" przed scenarzystą, który przejmie serię. Życzyłbym sobie tylko, żeby nie bał się on odwrócenia sytuacji nawet o 180 stopni, by tchnąć nowe życie w świat wikingów wykreowany przez Jeana Van Hamme'a. Obecnie seria "Kriss de Valnor" nie wyróżnia się niestety niczym szczególnym i choć na rynku frankofońskim pojawia się mnóstwo słabych tytułów z gatunku fantasy, to jednak nie chodzi o to, by równać w dół, prawda? Gdyby to nie był "Thorgal", a więc gdyby nie występowała tu Kriss de Valnor i Jolan, komiks uznałbym za dużo słabszy, nie wart większej uwagi...

Ostatni album serii z nazwiskiem Yvesa Sentego na okładce nie wywołał u mnie żywych emocji. Nie chciałbym powiedzieć, że pozostawił mnie obojętnym na przedstawione w nim wydarzenia, ale naprawdę sporo tu dyskusyjnych kwestii. Przede wszystkim jednak rozczarował mnie brak spektakularnej bitwy między armiami Magnusa i diuka Auxeterry, a zjednoczonymi wikingami, ponieważ na coś takiego czytelnik był od dłuższego czasu przygotowywany. No nic, pewnego rodzaju motywem przewodnim komiksu jest oczyszczenie, jakiego ma doznać Kriss de Valnor. Pozostaje mieć nadzieję, że tego oczyszczenia dokona Xavier Dorison. Przez wodę czy przez ogień – to nieistotne. Ważne, żeby skutecznie. Trzymajmy kciuki!

"Kriss de Valnor" album 5: "Czerwona jak Raheborg"
Tytuł oryginalny: Rouge comme le Raheborg
Scenariusz: Yves Sente/Giulio de Vita
Rysunek: Giulio de Vita
Kolory: Matteo Vattani i Sara Spano
Tłumaczenie: Wojtek Birek
Wydawnictwo: Egmont Polska
Data publikacji: 12.2014
Wydawca oryginału: Le Lombard
Liczba stron: 48
Format: 21,5 x 28,5 cm
Papier: kredowy
Druk: kolor
Oprawa: miękka/twarda
Cena: 22,99 zł/29,99 zł

Komiks można kupić w:

środa, 3 grudnia 2014

Fanart nr 84: Clarence Weatherspoon

Autorem ilustracji widocznej obok jest Janusz Pawlak, znany szerokiej publiczności jako Clarence Weatherspoon, twórca autorskiej serii "Josephine", która pojawiała się między innymi na łamach "Produktu" oraz w albumach "Josephine: Tchnienie Czarnego Lądu" oraz "Josephine". W swoim dorobku ma również niewydany jeszcze w Polsce komiks "Toshiro" (scenariusz na bazie jego pomysłu napisał Jai Nitz), który ukazał się nakładem Dark Horse Comics. Prace Clarence'a można oglądać w galerii na stronie: http://klarens.deviantart.com.

poniedziałek, 1 grudnia 2014

Wystawa Rosińskiego w Brukseli

Od jutra do 31 maja przyszłego roku w Belgijskim Centrum Komiksu w Brukseli będzie można oglądać przekrojową wystawę twórczości Grzegorza Rosińskiego. Wystawa "Rosiński z Polski" jest pierwszą częścią tryptyku. Druga jej część - "Jean Van Hamme, podróżnik bez granic" - będzie dostępna dla zwiedzających od 16.06 do 29.11.2015, a trzecia - "Światy Thorgala" - od 24.03 do 06.09.2015. Więcej informacji można znaleźć na stronie www.cbbd.be.


niedziela, 30 listopada 2014

Recenzja słuchowiska "Thorgal"

Przygotowując drugie słuchowisko na podstawie "Thorgala", studio Sound Tropez nie zapomniało o krótkim epizodzie pt. "Prawie raj", który powstał jako dopełnienie albumowego wydania "Zdradzonej czarodziejki". Tym samym kontynuację dźwiękowej adaptacji komiksu Jeana Van Hamme'a i Grzegorza Rosińskiego otwiera przygoda w znajdującej się poza czasem grocie, a dopełnia historia znana z albumu "Trzech starców z krainy Aran".

Opowieść o tym, jak Thorgal trafia do trzech sióstr żyjących we wnętrzu góry, rozgrywa się trochę poza chronologią, dlatego w przypadku realizacji słuchowiska należało podjąć jakąś konstruktywną decyzję o umiejscowieniu jej w czasie. Odpowiadający za adaptację i scenariusz Grzegorz Brudnik postanowił uczynić z niej tylko sen, na swój sposób proroczy, dzięki czemu sprytnie uciekł od problemu "zgubionego roku" w życiorysie bohatera. Czasami najbardziej ograne pomysły i najprostsze rozwiązania są najlepszym wyjściem z sytuacji, tutaj jednak wydaje się być to zabieg trochę obracający w niwecz dramatyzm tej historii. Raz, bo "przecież to tylko sen", jak mówi sam Thorgal, dwa, bo o tym, że mamy do czynienia jedynie z wizją, która go nawiedziła, dowiadujemy się już na samym początku. W związku z powyższym tragedia Skadii, dziewczyny, która nie chciała uwierzyć swoim siostrom, że jest skazana na wieczne więzienie i marzyła, by zobaczyć słońce i niebo, nie chwyta tak bardzo za serce, a muszę przyznać, że zakończenie tej historii zawsze wywoływało we mnie smutek i w mojej opinii jest to jedna z mocniejszych scen w całej serii.

Co ciekawe, przy okazji adaptowania "Prawie raju" scenarzysta pozwolił sobie na pewną drobną ingerencję w świat "Thorgala". Jest nią wprowadzenie do fabuły Hierulfa Myśliciela, któremu głos użyczył nie kto inny, jak sam Grzegorz Rosiński. Wydaje mi się, że jego głos został odrobinę przetworzony (chociaż może to kwestia wycinania oddechów na etapie obróbki dźwiękowej), ale naprawdę miło, że mógł wystąpić w słuchowisku, no i jeśli wszystko pójdzie dobrze, będzie miał chyba okazję to powtórzyć, bo Hierulf to przecież postać, która pojawia się dopiero w albumie "Aaricia", a potem w "Wilczycy" i "Strażniczce kluczy". Nie mniej jednak, pomysł z wprowadzeniem na tym etapie cyklu wysłannika Althingu jest jak najbardziej zasadny, ponieważ w tym czasie musiał on być już mieszkańcem wioski w Northlandzie, chociaż Jean Van Hamme "wymyślił go" znacznie później. Tyle tylko, że belgijski scenarzysta nadał mu cechy mędrca, który przedkłada intelekt nad mięśnie i uważa, że rozum mężczyzny jest jego największym orężem. Zdziwił mnie zatem fakt, że w słuchowisku Hierulf jest sparingpartnerem Thorgala w walce na miecze i zupełnie nie mogę sobie wyobrazić tego kościstego, tyczkowatego starca ścierającego się z młodzieńcem w sile wieku. W dodatku wspomina, że znał Thorgala, kiedy ten miał siedem lat, co jest niemożliwe...

Trochę zmian w fabule odnaleźć można również w historii rozgrywającej się w krainie położonej nad jeziorem bez dna. Nie zawsze jasnych, czasem zmieniających sens oryginalnego scenariusza. Zdaję sobie sprawę, że są to kwestie, które w większości przypadków mogą zostać niewychwycone przez słuchaczy, mimo wszystko chciałbym zwrócić uwagę na trzy z nich. Jedna z dopisanych scen rozgrywa się w karczmie, jeszcze przed prezentacją dziesięciu śmiałków, którzy przybywają na wezwanie Życzliwych. W zasadzie nie miałbym nic przeciwko niej, poza tym, że jest klasyczną sceną karczemnej awantury, jakich Van Hamme po prostu unikał i chyba jedyną, którą mógłbym określić jako zbędną. Jak jednak rozumiem, miała ona na celu przedstawienie trójki postaci – Karshana d'Urizen (o dziwo z mieczem, a nie toporem), Volsunga de Nichor i Sigurda – jeszcze zanim przystąpią do pierwszej próby władców krainy Aran. Zastanawiające jest tylko, że Sigurd przedstawia się jako krzyżowiec, co sugerowałoby, że mamy co najmniej początek XII wieku... W dodatku jest to ryzykowne posunięcie, zważywszy na wydarzenia mające obecnie miejsce w "Światach Thorgala", zwłaszcza w serii "Kriss de Valnor". Z kolei za nadinterpretację uważam fakt, jakoby Strażniczka Kluczy miała pomóc Thorgalowi, umieszczając przejście do drugiego świata za bramą, która jej zdaniem była najmniej "przyjazna". Nawet jeśli byłaby to słodka tajemnica. Trochę inny sens mają też słowa przestrogi, jaką czarnowłosa klucznica daje naszemu bohaterowi. W komiksie Strażniczka mówi, że "są dwa sposoby do tego, by zwyciężyć: ten, który prowadzi do triumfu i ten, który wiedzie do poświęcenia". W słuchowisku natomiast padają słowa, że "zwyciężyć można na wiele sposobów, ale nigdy bez całkowitego poświęcenia". To jedna z kwestii, którą bardzo dobrze pamiętam i od razu zwróciłem uwagę na rozbieżność między nimi. W dodatku mają ona związek ze wcześniejszą wypowiedzią Thorgala, konkretnie w sytuacji wyjawiania swojej tożsamości przed drugą próbą Życzliwych, kiedy mówi on, że nie chce ani triumfować, ani zwyciężać, tylko szuka sprawiedliwości. Tymczasem próżno szukać sensu tych słów w wypowiedzi naszego bohatera granego przez Jacka Rozenka.

Tym, co niezmiennie może się podobać w słuchowisku to plastyczny język narracji prowadzonej głosem Mirosława Czyżykiewicza oraz bardzo realistyczne udźwiękowienie każdej ze scen. Klimat budują zarówno wszelkiego rodzaju odgłosy, a także klimatyczna i dobrze dobrana muzyka, choć tym razem pochodząca wyłącznie z biblioteki Audio Network. Jeśli chodzi o aktorów, to nie mam złudzeń, że Jacek Rozenek bardzo dobrze czuje się w skórze Gwiezdnego Dziecka. Lepiej niż w pierwszej części wypada trochę mniej egzaltowana Maria Niklińska. Być może pomogła jej w tym trochę linia dialogowa, m.in. fajnie rozpisana żartobliwa rozmowa młodej pary na samym początku historii. Dobry casting zaowocował trafnie dobranymi głosami do pozostałej części obsady. Na przykład w głosie Mirosława Zdrojewicza jako Karshana d'Urizen wyraźnie słychać groźnego wikinga. Trochę poniżej moich oczekiwań wypadł Jarosław Boberek jako Jadawin, którego możliwości zapowiadały bardziej wyrazistą kreację. Wreszcie za mało jadowity jest głos Miłogosta Reczka jako Wolsunga de Nichor. To postać do szpiku kości zła, perfidna, wręcz odrażająca. Moim zdaniem najbardziej wyrazista w tej historii, czego niestety nie słychać.

Fajnym elementem pojawiającym się w tym słuchowisku jest kołysanka, którą Aaricia pamięta z dzieciństwa. Jest to właśnie jedna z takich rzeczy, które definiują słuchowiska, a których próżno szukać w narracji komiksowej, opartej wyłącznie na obrazie i słowie pisanym. Chociaż w "Młodzieńczych latach" Yann próbował włożyć w usta czarnowłosego skalda słowa piosenki, to jednak bez melodii i dźwięku śpiewu był to na mój gust zabieg nieszczególnie trafiony. Tymczasem kompozycja muzyki do kołysanki mamy Aaricii, melodyczny głos Marii Rumińskiej z zespołu Shannon i ujmujący śpiew jej córeczki, wprowadzają słuchacza w niepowtarzalny nastrój. Myślę, że pomysł z wplataniem w słuchowiska piosenek powinien pojawiać się częściej. Oczywiście bez nadmiernej przesady, ale być może producenci powinni o tym pomyśleć.

Z kolei na etapie udźwiękawiania kolejnych scen, dźwiękowcy natrafili po raz kolejny na nieprzewidziane w komiksie problemy z akustyką nietypowych miejsc, co spowodowało konieczność zabawy pogłosami. Sytuacja z eksperymentem dźwiękowym miała miejsce już w pierwszym słuchowisku, kiedy trzeba było tak zmodulować głos Pana Trzech Orłów, żeby słuchacz "nie domyślił się", że jest nim kobieta. Trochę podobnie jest tutaj, kiedy Czarny Pan prawie wcale się nie odzywa, by słuchacz nie dowiedział się zbyt szybko, kto kryje się pod garnczkowym hełmem. Mam jednak na myśli jeszcze coś innego. Moim zdaniem dźwiękowcy mogli lepiej poradzić sobie przy próbie oddania dźwiękiem niezwykłości Wyspy Wirów, na której słychać dziwne echo. Nasila się to w miejscu między światami (niestety błędnie określanym tu jako "Międzyświat"), gdzie Thorgal spotyka po raz drugi na swej drodze Strażniczkę Kluczy. W tym przypadku dźwięk jest chyba aż nadto falujący i trochę mnie drażnił. Zastanawiam się, jak lepiej można było wybrnąć z tej sytuacji...

Koniec końców nie sposób odmówić studiu Sound Tropez solidnego przygotowania kolejnej dźwiękowej uczty dla miłośników dobrych słuchowisk. W oparciu o ciekawy komiks po raz kolejny zrealizowali udane słuchowisko. A przy okazji namówili Grzegorza Rosińskiego do namalowania nowego obrazu, wykorzystanego na okładce pudełka, w którym znajdziemy płytę CD i rozrywkę na prawie trzy godziny. Oby tak dalej.

"Thorgal: Prawie raj, Trzech starców z krainy Aran"
Obsada: Jacek Rozenek (Thorgal), Maria Niklińska (Aaricia), Natalia Rybicka (Ingrid), Julia Kamińska (Skadia), Sylwia Nowiczewska (Ragnhilda), Grzegorz Rosiński (Hierulf), Jarosław Boberek (Jadawin), Marieta Żukowska (Strażniczka Kluczy), Mirosław Zbrojewicz (Karshan D'Urizen), Miłogost Reczek (Volsung de Nichor), Robert Czebotar (Sigurd)
W pozostałych rolach:
Krzysztof Banaszyk, Mariusz Bonaszewski, Sebastian Cybulski, Tomasz Sobczak, Łukasz Talik, Jan Janga Tomaszewski, Stanisław Elsner Załuski, Jacek Zawada, Wojciech Żołądkowicz
Narrator: Mirosław Czyżykiewicz
Koncepcja i produkcja: Sound Tropez
Reżyseria: Marcin Kardach
Adaptacja komiksu i dialogi polskie: Grzegorz Brudnik
Udźwiękowienie: Marcin Gontarz, Martyna Gromotka, Marcin Kardach
Muzyka: Audio Network
Miks: Krzysztof Podsiadło
Cena: 29,90 zł

piątek, 28 listopada 2014

Przyśpieszona premiera "Kriss de Valnor"

Wydawnictwo Egmont podjęło decyzję o przesunięciu o tydzień naprzód premiery piątego albumu serii "Kriss de Valnor" zatytułowanego "Czerwona jak Raheborg". Komiks ma trafić do sprzedaży 3 grudnia i będzie go można kupić w miękkiej (22,99 zł) i twardej (29,99 zł) oprawie. Jego recenzja pojawi się na Thorgalverse dzień później.

środa, 26 listopada 2014

Fanart Projekt nr 11: Łukasz Kuciński (6)

Autorem kolejnej zrealizowanej z przymrużeniem oka fanowskiej okładki niepublikowanego albumu "Thorgala" jest Łukasz Kuciński. Tym razem jego propozycja związana jest z postaciami trzech orłów pojawiających się w albumie "Wyspa lodowych mórz". Pięć poprzednich pracc Łukasza można zobaczyć tutaj, tutaj, tutaj oraz w tutaj oraz w tym miejscu.

poniedziałek, 24 listopada 2014

Plansze z "Louve"

Wydawnictwo Le Lombard zaprezentowało właściwą kolorystycznie wersję okładki oraz pięć plansz z piątego albumu serii "Louve" zatytułowanego "Skald", który na rynku frankofońskim ma ukazać się 30 stycznia. Polska premiera komiksu została zapowiedziana na marzec przyszłego roku.

sobota, 22 listopada 2014

Monografia Rosińskiego po polsku

Wydawnictwo Egmont Polska oficjalnie zapowiedziało, że przewidywany termin premiery książki poświęconej życiu i twórczości Grzegorza Rosińskiego to jesień przyszłego roku. Wydłużony okres oczekiwania na tę pozycję związany jest z koniecznością przeredagowania pewnych fragmentów tekstu, by były one bardziej interesujące dla polskiego czytelnika.

piątek, 21 listopada 2014

Szkice z "Kriss de Valnor"

Giulio de Vita udostępnił kilka szkiców z plansz albumu "Czerwona jak Raheborg", który miał już swoją premierę na rynku frankofońskim, a w Polsce ma ukazać się 8 grudnia w miękkiej (22,90 zł) i twardej (29,90 zł) oprawie. Można je zobaczyć poniżej:


czwartek, 20 listopada 2014

Ex-librisy z "Kriss de Valnor"

Wydawnictwo Le Lombard udostępniło siedem ex-librisów z albumu "Czerwona jak Raheborg", przedstawiających siedem kadrów z piątego albumu serii autorstwa Yvesa Sentego i Giulio de Vity. Komiks miał już swoją premierę na rynku frankofońskim, w Polsce ma ukazać się 8 grudnia w miękkiej (22,90 zł) i twardej (29,90 zł) oprawie.

środa, 19 listopada 2014

Fanart nr 83: Szymon Łopatka

Autorem ilustracji przedstawiającej Thorgala i Geralta z Rivii jest Szymon Łopatka, jeden z rysowników albumu "Rycerz Ciernistego Krzewu" (do scenariusza Dawida Kucy). Więcej jego prac można zobaczyć na stronie: offside.carbonmade.com. Na temat "Thorgala" Szymon powiedział:

"Moje pierwsze spotkania z Thorgalem zaliczyłem w wieku około 6 lat. Syn znajomych miał kilka zeszytów i pokazał mi je wiedząc, że lubię rysować i trafił w dychę. Jednak treść poznałem duuuużo później, aż może wstyd się przyznać bo dopiero w maju 2014, kiedy z powodu remontu musiałem się wyprowadzić na czas jego trwania. Tam gdzie zamieszkałem nie było dostępu do internetu więc miałem dużo czasu. Tak pochłonąłem klasyka."