EPOXY

wtorek, 20 marca 2012

"Światy Thorgala" Emmanuela Roudiera

Emmanuel Roudier jest francuskim scenarzystą i rysownikiem. Pasjonujący się archeologią twórca dla wydawnictwa Dargaud stworzył osadzony w prehistorii cykl "Neandertal" (trzy albumy), w wydawnictwie Soleil Productions opublikował utrzymaną w klimatach heroic fantasy serię "Vo' hounâ" (dotychczas trzy albumy).

Artysta był przymierzany do roli rysownika cyklu "Louve". Kiedy angaż dostał Roman Surżenko, Roudier rozpoczął pracę nad albumem poświęconym przygodom krasnala Tjahziego. Scenariusz komiksu napisał Didier Alcante. Niestety losy tego one-shota, mającego ukazać się w jednej z planowanych serii "Światów Thorgala", nie potoczyły się po myśli pracujących nad nim autorów. Podobnie stało się z albumem, którego bohaterem miał być Arghun Drewniana Noga. Pomysł na cykl komiksów poświęconych pobocznym postaciom pojawiających się na planszach "Thorgala" upadł. Tymczasem powstały między innymi te plansze w ołówku, które można obejrzeć poniżej.


Emmanuel zgodził się udzielić odpowiedzi na kilka pytań związanych z jego udziałem w przygotowaniach komiksów, które ostatecznie nie ujrzały światła dziennego. Oto, co powiedział:

Jak to się stało, że oficyna Le Lombard skontaktowała się z Panem i zapytała o wzięcie udziału w projekcie "Światy Thorgala"?

To był lipiec lub sierpień 2010 roku. Arnaud de la Croix (w tamtym czasie dyrektor wydawniczy Le Lombard) zadzwonił do mnie i powiedział, że po przejrzeniu wielu komiksów, Grzegorz Rosiński i on wybrali rysowników, których pracę docenili i którym mogliby powierzyć pracę nad "Światami Thorgala". Byłem pośród wielu. I powiedziano mi, że zostałem wybrany do rysowania spin-offu "Louve".

Wie Pan, jak wielu artystów było branych pod uwagę w "konkursie" na twórców spin-offów „Thorgala”?

Nie mam absolutnie żadnego pojęcia. Myślę, że sporo. Wiem, że z niektórymi się skontaktowano, ale niewielu doszło do punktu faktycznego rysowania plansz.

Dlaczego ostatecznie nie zilustrował pan scenariusza napisanego przez Yanna?

Kiedy Arnaud rozmawiał ze mną o tym projekcie ostrzegł mnie, że Roman Surżenko został wybrany jako pierwszy. Tyle tylko, że w tym czasie nie był wolny. Otrzymałem zatem szkic scenariusza, ale dane mi było pracować nad nim, ponieważ koniec końców Surżenko stał się dostępny i dostał tę pracę.

Jak podobają się Panu efekty pracy Romana Surżenki w "Raissie"?

Myślę, że wykonał wspaniałą robotę. Jest bez wątpienia artystą pierwszej klasy. Życzę mu wielkiego sukcesu, zasługuje na to.

Z początku pierwszy album cyklu "Louve" miał być zatytułowany "Odcięta dłoń boga Tyra". Wie Pan, skąd zmiana?

Początkowo pierwszy album miał obejmować całą historię. Ale ostatecznie scenariusz został podzielony na dwie części, dwa albumy. Raissa odgrywa główną rolę w pierwszej części; być może odcięta dłoń boga Tyra da tytuł drugiej...

Czy pierwotny scenariusz, który otrzymał Pan od Yanna, różnił się od tego, co zostało zrealizowane?

Był całkiem podobny, jak pamiętam. Tylko, jak powiedziałem, historia była skondensowana w jednym albumie. Ponadto, nie było w nim mechanicznej sowy. Pojawiała się ona w szkicu Alcante (hołd wobec oryginalnego filmu "Starcie Tytanów", który obaj bardzo lubimy). Myślę, że w pierwszym scenariuszu Yanna było kilka elementów, które mogłyby zostać poprawione. Wysłałem mu kilka stron wyliczając je. Ale większość z nich dotyczyła drugiej części historii, więc nie wiem, czy moje uwagi zostały wzięte pod uwagę... 

Rozpoczął pan pracę nad innym komiksem, którego akcja miała miejsce w uniwersum "Thorgala". Może pan coś powiedzieć na temat albumu o przygodach Tjahziego, które zostały napisane przez Didiera Alcante? Na planszach, które Pan udostępnił, pojawia się wiele krasnali i wąż Nidhogg... Jaki był ten album?

Kiedy Arnaud de la Croix ogłosił mi, że nie będę pracował nad "Louve", powiedział, że zamiast tego mogę pracować nad innym spin-offem z naprawdę utalentowanym autorem, Didierem Alcante. Dider miał daną możliwość, by stworzyć historię wokół jakiejkolwiek ważnej postaci z uniwersum Thorgala. Wybrał Tjahziego, który to wybór całkowicie uznałem! Więc pierwszy szkic scenariusza uwzględniał wiele krasnali, panią krasnalową, Nigdhogga i zrobioną przez krasnale mechaniczną sowę... i łączył się z historią z "Alione". To była prawdziwa przyjemność pracować nad tym!

Jak Pan pracował nad tym komiksem? To znaczy, jak to było wejść w świat stworzony przez Rosińskiego?

Całkiem na luzie, naprawdę. Powiedziano mi, bym zachował swój styl, polecono tylko, bym trzymał się "trzy-wersowej" narracji „Thorgala” i używał dymków w odpowiednim kształcie. Oczywiście postacie miały być prawdziwe wobec sposobu, w jaki pan Rosiński je rysował. To była zabawa. Otrzymałem wszystkie albumy, których jeszcze nie miałem, aby zapoznać się z całą historią i wszystkimi bohaterami, i naprawdę podobały mi się próby uchwycenia uniwersum „Thorgala”, tyle tylko, że w moim stylu, który nie jest zbyt odległy stylowi mistrza Rosińskiego (tylko nie miałem jego wieloletniego doświadczenia!).

Dlaczego nie można było zrealizować tego projektu?

Nie jestem pewien. Ostatecznie mnie i Didierowi Alcante powiedziano, że pomimo wspaniałej jakości naszej pracy, zapadła decyzja, że trzy spin-offy serii wystarczyły na ten moment. Więc podziękowano nam i zapłacono za wykonaną pracę. I to było tyle.

Didier Alcante był "uparty". Próbował napisać liczne scenariusze do planowanej serii one-shotów. Może Pan coś o tym powiedzieć?

Cóż, Didier tylko próbował poprawić swoją pracę w kierunkach, które były mu sugerowane przez różnych członków ekipy skupionej wokół projektu. Wszystko, co mogę powiedzieć, z mojej perspektywy, każdy nowy szkic był w zamierzeniu lepszy niż poprzedni. A ostatni, którego głównym bohaterem nie był już Tjahzi, a Arghun Drewniana Noga, był naprawdę jednym z najlepszych scenariuszy, jakie kiedykolwiek czytałem. Didier był naprawdę uparty, ale również bystry: dokładnie rozumiał to, co było mu mówione na temat każdego ze szkiców. Tylko koniec końców nie miał okazji rozwinąć żadnego z nich we właściwy scenariusz. Szkoda.

Dlaczego pomysł na serię one-shotów został porzucony?

Nie mam pojęcia. Jak powiedziałem, dział marketingu wyraźnie uznał, że cztery serie (wliczając tę oryginalną) były bardziej niż wystarczające.

Moim zdaniem seria one-shotów dedykowanych postaciom drugoplanowym jest lepszym pomysłem niż "Młodość Thorgala". Co Pan o tym myśli?

Zgadzam się. To byłoby jak eksplorowanie gałęzi wielkiego drzewa bez przyklejania się do pnia. Ale być może jacyś ludzie myśleli, że byłoby lepiej pozostać bliżej "Thorgala" i nie wnikać w losy innych postaci. Początkowo, jak pamiętam, chodziło o to, by powstały historie, które byłyby paralelne do historii z głównej serii, by ostatecznie wszystkie mogły się zlać w jedną fabułę. Pomysł na młodość Thorgala niekoniecznie pasuje do tej koncepcji, ale, hej!, głowy z Le Lombard wiedzą z pewnością lepiej niż ja!

W każdym razie, podoba się Panu rozwijanie uniwersum „Thorgala”?

Tak. Jest oczywistym, że pan Rosiński ma oko na jakość komiksów, które są publikowane. Życzę jak najlepiej całemu projektowi, który jest bardzo ambitny, w dobrym tego słowa znaczeniu.

Jaki jest Pana ulubiony album "Thorgala"?

Hmm. Bardzo trudno powiedzieć, który lubię najbardziej! Powiedziałbym, że "Alinoe" jest jednym z moich ulubionych, ale także "Wilczyca", "Władca gór" czy "Słoneczny miecz"...

Myśli Pan, że w przyszłości będzie Pan miał drugą szansę, żeby zaistnieć w uniwersum Gwiezdnego Dziecka?

Nie. Naprawdę w to wątpię. Nie to, że nie chciałbym wrócić do tego uniwersum. Naprawdę bardzo je lubię i miałem szczęście dzielić kilka bardzo miłych (i stymulujących) chwil z Grzegorzem Rosińskim, który jest wielką osobą, podobnie jak wielkim artystą (jednym z najlepszych wokół). Ale myślę, że statek rozbudowy uniwersum "Thorgala" skompletował już swoją załogę, a ja w tym momencie pracuję nad innymi projektami, które są dla mnie bardzo ważne. Jestem oddany sprawie gatunku prehistoric fiction i obecnie jestem w stanie całkowitej rozkoszy adaptując niezwykłą powieść „Wojna o ogień” (zazwyczaj piszę scenariusze i rysuję plansze). To moja droga.

Dziękuję za rozmowę.

2 komentarze:

  1. szkoda, że nie da się wydać albo udostepnić całości szkiców Tjahzi czy Arghun Drewniana Noga. Podobnie samych scenariuszy. Patrząc na szkicie ekstra by było takie rzeczy posiadać nawet jakby to miało być nieoficjalne. Ciekawe czy taki Tjahzi albo scenariusze inne z one shotow są gdzieś w ich archiwach w całośći, i czy kiedyś udostępnią to chociażby w formie skanów.

    OdpowiedzUsuń
  2. WIELKA, naprawdę bardzo WIELKA szkoda, że tak wspaniałe pomysły i rysunki nie zostaną wydane w postaci albumów!

    Mi się marzą serie poboczne: o Drewnianej Nodze (ciekawy jestem jak stracił nogę i dlaczego zajął się zbrojmistrzostwem), o Tjallu (jaki jest rodowód "Zapalczywego"), o Atlantydzie (z której pochodzi ród Thorgala - jakie warunki tam panowały, jak doszło do potężnej katastrofy, która rozerwała kontynenty i doprowadziła do upadku ludzkiej myśli technicznej), o Silvie i Panu Trzech Orłów... Możnaby się pokusić o album w klimacie Armady Morvana i Bucheta, w któym byłby pokazany futurystyczny świat z alternatywnym Jolanem, który ranny został zabrany wraz z Koroną Ogotaia w przyszłość. Mnie zawsze korci do czego w przyszłości byłaby potrzebna ta korona?

    Niewątpliwie wysunki Emmanuela Roudiera utworzyłyby album pełen kunsztu. A do tego ten pomysł z obręczą z wyrytym imieniem w dziwnym języku, który tylko Jolan odczytał, wąż Nidghgg, bogini Frigga... Coś wspaniałego!

    Cóż... pozostaje czekać na kolejne części nowych Thorgali. Drugiej częśći Kriss juz nie mogę się doczekać :-)

    OdpowiedzUsuń